W świecie IT zwinne metodyki zarządzania i prowadzenia projektów są normą. W każdej firmie przynajmniej na papierze korzysta się z zasobów Agile, Lean Management, czy Google sprint.
Zarówno osoby techniczne, jak i te stojące po stronie biznesu korzystają z narzędzi, które maja za zadanie wspomagać zwinne podejście do wytwarzania programowania i prowadzenia biznesu. Coraz częściej widać jednak, że o ile potrafimy w firmach technologicznych zwinnie popychać ten wózeczek do przodu, o tyle nie bardzo potrafimy zwinnie wymyślać, projektować i tworzyć. I o tym właśnie będzie ten wywiad.

O tym, dlaczego Design Thinking to przyszłość, która jest tu i teraz i dlaczego od popychania projektu do przodu ważniejsze jest to jaki to będzie projekt! Z Iwoną Gasińską- Mulczyńską, założycielką Design Thinking Institute, wcześniej dyrektorem kreatywnym w jednej z największych Agencji Reklamowych w Polsce, absolwentką Academy of Art University w San Francisco, ze specializacją corporate identity, od razu znajduję porozumienie i wspólny język. Już wiem, że to będzie ciekawe spotkanie!

fot. Marta Musielak

Jak powstała idea Design Thinking?

Iwona: Design thinking to właściwie pomysł znanej korporacji SAP. W pewnym momencie okazało się, że firma nie rozwija sie tak jak wcześniej. Hasso Plattner, współzałożyciel SAP, zauważył, że małe firmy garażowe wprowadzają rozwiązania szybciej I bardziej efektywnie, a klienci są bardziej zadowoleni i nie potrzebują już wielkiego SAPa. Zdecydował, że trzeba cos zmienić. No tak. Sytuacja w której coś nie działa jest idealnym momentem na zmianę.

Jestem ciekawa jak zrobił to SAP.
Iwona: Plattner wpadł na Davida Kelly’ego z kultowej firmy projektowej IDEO i zaczął zadawać pytania. Co robicie inaczej, że w 6 miesięcy możecie wypuścić na rynek produkt, zbudowany od zera, nie znając branży? Hasso Plattner zaczął zastanawiać się, co takiego jest w procesie uczenia się projektantów że oni są w stanie bardziej skutecznie pracować z klientem. Szukał odpowiedzi na pytanie, czego uczą się projektanci, czego nie uczą się ludzie w innych zawodach. 
I odkrył, że projektanci idą na uczelnię po narzędzia i procesy. Kluczowa okazała się powtarzalność podejścia do każdego projektu, niezależnie od tematyki. Plattner i Kelly wyodrębnili kilka etapów takiego procesu projektowego ( faza empatii, diagnozy potrzeb, generowania pomysłów, prototypowania i
testowania) i stworzyli D-school na Stanfordzie, gdzie zaczęli uczyć podejścia designerskiego osoby z innych branż, a przede wszystkim z IT.
Co jest kluczowe w tym podejściu do projektowania produktów czy usług?
Iwona: Nowe podejście Design Thinking zaowocowało szeregiem odkryć takich jak to, że, wychodząc od potrzeby jednego człowieka jesteśmy w stanie stworzyć rynkowy produkt. O tym wcześniej aż tak bardzo nie mówiło się. Poza tym wrzucając zespoły projektowe w proces design thinking jesteśmy w stanie dojść do rozwiązań mniej oczywistych, których na pierwszy rzut oka nie widać. Design thinking pełni także ogromną rolę w procesie budowania zespołu i synergii, gdyż wspiera kooperację, znajdowanie wspólnego języka i przede wszystkim jest to jedna z najbardziej pozytywnych metod współpracy. W czasach, gdzie manager nie jest mentorem, a jedynie moderatorem, ta metoda pozwala zaangażować cały zespół do pracy. Jest to także metoda idealna do pracy z najmłodszym pokoleniem na rynku pracy, które nie znosi autorytarności, a bardziej wierzy w demokracje we współpracy.

fot. Marta Musielak

 

A jaka jest Twoja droga?
Iwona: Były lata 90te. Studiowałam kierunek Brand Identity w San Francisco, w miejscu, gdzie edukacja designerska jest bardzo rozwinięta. Wracając do Polski zostałam dyrektorem kreatywnym w agencji PZL i trafiłam do polskiej rzeczywistości, w której świadomość w zakresie budowania wizerunku organizacji dopiero się tworzyła. Czułam, że chcę pracować bardziej warsztatowo i blisko z klientem. Stworzyłam więc swoją Pracownię Wizerunku Firm w Poznaniu. Wypracowaliśmy autorski cykl 8 spotkań z klientem, którego celem było wypracowanie strategii rozwoju danej marki. Proces ten zauważyli koledzy po fachu na spotkaniu w Niemczech i tak trafiłam do Instytutu Design Thinking w Poczdamie.

fot. Marta Musielak

To niezwykła podróż zawodowa. A jak jest dziś?
Iwona:
Design Thinking Institute prowadzi kursy dla Moderatorów oraz organizuje festiwale Design Thinking w całej Polsce. Chcemy promować ideę i pokazywać , że to jest świetny proces dla wszystkich, którzy chcieliby pracować nad rozwiązywaniem problemów bardziej systemowo, ale i zespołowo. Pokazujemy, że można wykorzystywać etapy procesu Design Thinking, aby wesprzeć inne procesy wewnątrz firmy. Przede wszystkim edukując w naszym instytucie dajemy wachlarz solidnych narzędzi, które same nas poprowadzą do odkrywania bardziej innowacyjnych rozwiązań. Absolwenci naszych Kursów Moderatora Design Thinking stają się swoistymi Ambasadorami metody i dostajemy od nich informacje, jak idzie im wdrażanie zmian, pogłębianie wiedzy. Staramy się ich w tym wspierać.Organizujemy Kurs Moderatora Design Thinking w całej Polsce, a już niebawem startujemy z kursem w Berlinie!

A co jest dla Ciebie największą wartością Design thinking?
Iwona: Zdecydowanie to, że dzięki tej metodzie pewne projekty mogłyby nigdy nie powstać. Design Thinking jest w stanie nas bowiem uchronić od realizacji pomysłów szkodliwych dla organizacji, albo takich, które nic nie wnoszą

 

Dziękuję,
Agata Maroń